Szukając siebie. Na oślep, po omacku, desperacko.
Kategorie: Wszystkie | fikcje | krzywe lustra | okruchy | zwierciadła
RSS
sobota, 20 lutego 2010

 

Dziwnymi rejonami podążają ostatnio moje sny. Przyśniło mi się lato, ciepły słoneczny dzień pachnący wolnością oraz… Pan Ka układający dachówki i nucący pod nosem francuskie piosenki.

Teraz podjadam czekoladki od Thomasa i staram się nie zerkać co minutę na wyświetlacz telefonu. Nie pisać. Nie dzwonić. Nie myśleć. Odrzucić to wszystko, co mnie dusi, i zacząć od nowa. Będzie bolało – ale przecież tak boli cały czas. Skoro Pan Ka – nawet jeśli niczym echo powraca czasem w snach – mógł zniknąć z mojego życia, to ty też możesz. Musisz. Chyba powoli zbliża się ten czas. Jeszcze nie teraz, ale już coraz bliżej. Tak.
Włączam muzykę bardzo głośno. I tańczę, i śpiewam. Śpiewam, by zagłuszyć cię w sobie.

Turn off, kochanie.

poniedziałek, 15 lutego 2010

 

Rok za rokiem, dzień za dniem tańczenia nad przepaścią. A może już przekroczyłam granicę odurzona zwątpieniem i spadam w nieskończoność siebie. Mówiłeś: nie ma bezkresu. Nie ma dołu bez dna. Mówiłeś: potem można już tylko odbić się w górę. Wstać na nowo silniejszym. Chciałam wierzyć, świadoma, że może to ty byłeś ostatnią osobą zdolną wyciągnąć mnie z pustki, z pułapki własnego umysłu. Że zdążysz schwycić moją dłoń, zanim zrobię ten ostatni krok. Bo nie chcę spadać. Miałeś racje, nie ma dołu bez dna. W końcu każdy się przecież roztrzaska.

Disconnect and self destruct
One bullet at a time
What's your rush now
Everyone will have his day to die


Wmawiam sobie, że jest dobrze, że się trzymam. I chwilami w to wierzę. Chwilami zapominam. Zapełniam czas jak tylko mogę, robię cokolwiek, by nie myśleć. Ale potem przychodzi noc, przychodzą chwile samotne i nie potrafię od tego uciec. Nie można wiecznie uciekać od siebie. Przecież wiem. Łzy, bezsilność i bezgłośny krzyk. Bez celu, sensu i nadziei. Boję się siebie, boję się o siebie. Ty byłeś tylko gwoździem do trumny. I albo zabiję uczucia w sobie, albo one zabiją mnie. Tak bardzo potrzebuję pomocy, choć nie umiem o nią prosić. Jeśli zapytasz, odpowiem, że jest dobrze. Jeśli podasz mi rękę, nie przyjmę jej.

Medicated, Drama queen
Picture perfect, Numb beligerance
Narcisistic, Drama queen
Craving fame and all this decadence


A do bólu powtarzane on cię nie kocha przestaje już cokolwiek znaczyć.

poniedziałek, 08 lutego 2010

 

Piszę, bo lubię. Bo to pomaga uporządkować myśli. Bo to koi. Jeśli przy okazji komuś spodoba się to, co napisałam, jest mi z tego powodu niezmiernie miło; jeśli kogoś zainspiruję do stworzenia własnej notki – cieszę się. Złodziejstwa jednak nie trawię.

Przez przypadek trafiłam na blog, gdzie jakaś dziewczyna skopiowała CAŁE moje notki, zmieniając co najwyżej szczegóły (ja pisałam o zielonych oczach, ona o niebieskich, ja pisałam, że coś było na jesieni – ona, że w zimę. Oprócz tego dodawała gdzie się da wielokropki, zniekształcając wymowę moich notek. Ja nie znoszę wielokropków. Są pretensjonalne i głupie.) Informacji o prawdziwym autorze oczywiście nie znalazłam. Po mojej interwencji, dziewczyna zachowała się w porządku i dodała odnośnik do mojej strony. I tak jest ok, proszę bardzo, podobają się jej moje teksty - cieszę się.

Jednak nauczona doświadczeniem sprawdzam co jakiś czas, nie chcąc, żeby sytuacja się powtórzyła. Zdaję sobie sprawę, że to trochę taka walka z wiatrakami, ale nie zamierzam odpuścić, nie pozwolę na kradzież mnie. I długo szukać nie muszę. Co piąta fraza z mojego bloga (zwłaszcza z nowszych notek), wrzucona w google, wyświetla się na innej stronie. Jestem w stanie przymknąć na to oko, jeśli są to pojedyncze zdania, głównie na fotoblogach albo blipach/opisach do gg itp. Milej by mi było, gdyby pojawiła się wzmianka o mnie, ale już bez przesady. Zwłaszcza, że te moje pojawiają się wśród innych tekstów z książek, piosenek i pewnie innych blogów. To już jakoś przeżyję.

Ale kradzieży i bezczelnego przerabiania całych tekstów nie zamierzam tolerować. Kolejny złodziej okazał się użytkownikiem bloxa. Niejaka marzea77nia ukradła mi dwa (przynajmniej tyle zauważyłam) teksty, podała za swoje (może myślała, że jak potnie moje notki i zrobi z tego quasi-wiersz, to nikt się nie zorientuje? Biedactwo).

Notka moja oryginalna:
Szeptem

I nędzny plagiat:
http://marzea77nia.blox.pl/2010/02/Glupia-Nieuleczalnie-chora-na-nadzieje-Nieodporna.html#ListaKomentarzy

Moja notka:
Śniło

I ukradziona:
http://marzea77nia.blox.pl/2010/01/Rzeczywistosc-zanika-Aja-cofam-sie-do-kiedys-Ty.html#ListaKomentarzy


Żałosne. Nawet mi jej trochę żal – widać nie potrafi napisać nic swojego, przykre. Ale nie zamierzam tego tolerować. To są moje słowa, moje myśli, moje uczucia. Tylko moje.


Coraz bliższa jestem myśli, żeby pożegnać się z tym blogiem lub (co bardziej prawdopodobne) zamknąć go szczelnie na kłódkę i klucze dać tylko tym, którym warto i którzy są tu po to, żeby czytać, odezwać się w komentarzach, a nie kraść cudzą własność.

12:18, kredka_666 , okruchy
Link Komentarze (17) »
sobota, 06 lutego 2010

 

Euforyczny sierpień
wrzesień jeszcze pełny wiary
zbyt gorzki październik
listopad samotnie rozpaczliwy
grudniowe noce wypełnione łzami
pusty styczeń i luty bez perspektyw
tik tak
tik tak


Jak bardzo potrzebuję powietrza.

czwartek, 04 lutego 2010

 

Głupia jestem, głupia. Nieuleczalnie chora na nadzieję, nieodporna na iluzje, podatna na złudzenia. Infekcja krąży we krwi i zatruwa, duszy stan zapalny. Tylko recepty brak. Bo niepostrzeżenie wkradły się znów do głowy te niebezpieczne, zdradzieckie myśli; nadzieja budowana na urwanych słowach, na nieznacznych uśmiechach. Żałosna narkomanka marzeń, dodaję znaczeń, doprawiam nadinterpretacjami i ciągle jeszcze wierzę. A nie powinnam. To nie ma sensu i ja to przecież tam gdzieś w środku, podświadomie, dobrze wiem. Ale wiedzieć a czuć nigdy nie idą w parze. I daję się zwodzić, sama sobie, bo to tylko ja od początku do końca. Jak zwykle stworzyłam cały świat, który z rzeczywistością ma niewiele wspólnego. Nie jest to sprawiedliwe, cholernie nie jest, ale widocznie pewne historie nie mogą kończyć się szczęśliwie. I kiedyś to w końcu zrozumiem.

Choć byłoby łatwiej, gdyby on nie był wszystkim, co jest dla mnie ważne, co ma jeszcze jakiekolwiek znaczenie. Poza tym, co czuję, nie ma we mnie nic. Pusto, pusto tam.


Raise me up
Raise me up, don't let me fall


statystyka Wszystkie teksty zamieszczone na tej stronie są moją własnością i zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej kopiowanie ich bez mojej zgody jest niezgodne z prawem (Dz. U. 94 Nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 Nr 43 poz. 170) i podlega karze grzywny a także ograniczeniu lub pozbawieniu wolności.