Szukając siebie. Na oślep, po omacku, desperacko.
Kategorie: Wszystkie | fikcje | krzywe lustra | okruchy | zwierciadła
RSS
sobota, 23 stycznia 2010

 

Blog ma już równo roczek. Nie spodziewałam się, że dotrwam do jakiejkolwiek rocznicy (dobrze znam ten swój słomiany zapał, planów, pomysłów i chęci zawsze mam mnóstwo, ale zazwyczaj na nich się kończy i entuzjazm szybko mija), no ale skoro już jest pierwsza – to, zdmuchując w wyobraźni świeczkę, życzę sobie jeszcze co najmniej kilku. :)

*
Polubiłam te zajęcia z obcokrajowcami, wiele kultur, wiele indywidualności. Chłopaki z mojej grupy są nieco krnąbrni co prawda, ale bez wątpienia przeuroczy. ;) Ostatnio rozmawialiśmy o spędzaniu czasu wolnego:

- Lias, lubisz oglądać telewizję albo spędzać czas przed komputerem?
- Nie!
- Aha, czyli pewnie wolisz wyjść gdzieś z przyjaciółmi, pójść na imprezę?
- Nie!
- No to co w takim razie robisz w czasie wolnym?
Lias uśmiecha się szeroko:
- Nic!

Przyjaciel Liasa, Niemiec Thomas, ma zupełnie inny temperament i charakter. Zawsze nosi ze sobą duży segregator, w którym trzyma uporządkowane tematycznie wszystkie ćwiczenia, notatki i pomoce (które notabene i mnie się przydają, bo oczywiście zapominam zabrać swoje materiały – a jednak jak się okazuję, wiedzy gramatycznej to mi brakuje, oj brakuje ;)), długopisy równo ułożone w piórniku. Spokojny, nieśmiały, peszy się, gdy zadać mu na zajęciach jakieś pytanie – na konsultacjach się niespodziewanie rozkręca. Mówi dużo, chętnie i nawet próbuje mnie podrywać:
- Nie, nie, ja nigdzie nie pójdzie stąd! Never! Pani taka piękna być i ja tu jestem od jutra, tak!

*
I na koniec mała (anty)reklama. Serdecznie NIE polecam zakupu butów (notabene wcale nie najtańszych) w firmie Bata – no, chyba, że ktoś chciałby, żeby po miesiącu chodzenia popękała w nich cała skóra i zdarła się praktycznie cała podeszwa, a po złożeniu reklamacji otrzymać jakże zabawną (i pełną błędów stylistycznych i interpunkcyjnych – łatwo zdzierać kasę z klientów, ale widocznie nie starczy to na zatrudnienie porządnego edytora ;)) opinię specbuta. No nawet się ubawiłam trochę:
„Uszkodzenia lica są powstałe ze specyficznego sposobu chodzenia.”

Interesujące, czego to się człowiek może o sobie dowiedzieć, ciekawa tylko jestem, jak w istocie miałby się przejawiać ten „specyficzny sposób chodzenia”. ;] Od razu przypomniały mi się różne wymyślne usprawiedliwienia z innego sklepu obuwniczego, w którym pracowała w zeszłym roku moja znajoma – opowiadała, że raz jakaś kobieta tydzień po zakupie horrendalnie drogich butów przyszła z reklamacją (bo zafarbowały jej nogi na czerwono). Co usłyszała w odpowiedzi? „Reklamacji nie uwzględniono, firma nie bierze odpowiedzialności za defekty spowodowane przez uwarunkowania użytkownika przejawiające się w nadmiernym poceniu się stóp.” Litości. ;)


16:10, kredka_666 , okruchy
Link Komentarze (7) »
sobota, 16 stycznia 2010

 

Kawa za kawą, zmęczeniem wypełniam pustkę. Nie mam czasu na rozmyślanie, na marzenia i na snucie żadnych planów. Może to jest mi teraz potrzebne. Tylko jedno nie daje spokoju. Tyle mnie jest w cudzych słowach, zdjęciach, piosenkach. Jestem fragmentami zdań, urywkami nie swoich myśli, kadrami z obcych żyć. Jestem tylko idiotycznie melancholijną tęsknotą, sentymentalnym kiczem, który nie może zrozumieć, że te wszystkie projekcje nigdy nie staną się rzeczywistością, że pozostaną zmyśleniem, że nic się nie zmieni. Że nie są prawdziwie moje. Wdycham fikcje, zaciągam się nonsensem, a w żyłach zamiast krwi krążą mi wysokoprocentowe frazesy, banały uderzają szybko do głowy. Nawet sny nie są już tak naprawdę moje. Chłonę, jak gąbka chłonę wszystko; cokolwiek powiesz, przyjmę jak własne. Żeby tylko zapełnić tę duszącą pustkę.

Bo mnie już nie ma.


sobota, 09 stycznia 2010

 

Śnią mi się puste ciemne korytarze. Biegnę wciąż i wciąż, przed kimś uciekam, przed czymś się chowam. Schodami w górę, schodami w dół. Coś próbuje mnie zatrzymać, więzi w tym labiryncie korytarzy. Urywany oddech, przyśpieszone tętno, głośne bicie serca. Ja. Piętra, piętra, piętra, mijam w pośpiechu kolejne poziomy, szukając wyjścia. Czuję, że gdzieś tam coś, ktoś na mnie czeka. Że tam znajdę wolność, że tam jest to, czego szukam całe życie. Ale boję się otworzyć drzwi. 

Co, jeśli niczego za nimi nie będzie?

statystyka Wszystkie teksty zamieszczone na tej stronie są moją własnością i zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej kopiowanie ich bez mojej zgody jest niezgodne z prawem (Dz. U. 94 Nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 Nr 43 poz. 170) i podlega karze grzywny a także ograniczeniu lub pozbawieniu wolności.