Szukając siebie. Na oślep, po omacku, desperacko.
Blog > Komentarze do wpisu

Tylko płatkiem śniegu

 

Kiedy zadaję zbyt wiele pytań, Diabeł krzywi się nieznacznie. Słowa niewiele znaczą, on nie lubi słów. Dla niego nie ma wczoraj, nie ma jutro, jest jedynie ciągłe dziś, niekończący się seans teraźniejszości zamknięty w smutnym bezczasie. Jest tylko droga bez końca i początku, bezkresny punkt zawieszony w próżni. Może próbował mi to wytłumaczyć wtedy, gdy szliśmy bez celu po śniegu, przemierzając bezgwiezdną, mroźną noc, a może to była po prostu kolejna jego wędrówka, na którą z sobie tylko znanych przyczyn zabrał i mnie. Może.

Szedł powoli, wydeptując dla mnie ścieżkę, przed oczami migotała mi jego szczupła sylwetka w długim, ciemnym płaszczu. Był i znikał, widoczny na śniegu i wtapiający się w czerń nocy. Wędrowaliśmy tak, może godzinę, a może całą wieczność, bałam się, tak bardzo się bałam, choć jeszcze nie rozumiałam czego właściwie się boję, bałam się i chciałam złapać go za rękę. Zabrakło mi jednak odwagi, wsunęłam więc tylko głębiej zziębnięte dłonie do kieszeni i zagryzłam wargę. Wiatr szeptał coś niezrozumiale, pogłębiając niepokój. Pod skórę wżerał się mróz, sennością oszraniając w żyłach krew.

Minęliśmy szklane jezioro i domy bez okien, opustoszałe miasta i samotne lasy, a później kolejne i kolejne, miałam nieustające mgliste wrażenie, że zataczamy kręgi, że to tylko złudzenie, iluzja, która popęka od minimalnego nawet nacisku, a on okaże się tylko snem, z którego gwałtownie się wybudzę. Kręciło mi się w głowie i wydawało, że tonę, że dławię się sama sobą, przewróciłabym się niechybnie, gdyby Diabeł nie podtrzymał mnie silnym uściskiem. Odurzona bliskością jego ramion, zaskakując sama siebie, drżącym głosem zapytałam idiotycznie: Czy mógłbyś mnie kiedyś pokochać? Zapytałam, a słowa nieznośnie długo dźwięczały w ciszy. Diabeł stał zapatrzony w dal, z tym niepokojącym uśmiechem często wykrzywiającym jego usta, z melancholijno-szyderczym grymasem warg, którego nienawidziłam i który kochałam ponad wszystko. Potem nagle spojrzał na mnie, pierwszy raz tej nocy, i miałam wrażenie, że patrzy na mnie cały świat. Intensywność spojrzenia zaklęta w zielonoszarych tęczówkach, mieniących się metalicznym, zimnym blaskiem przyprawiała o drżenie, drżenie wcale nie przyjemne. W jego oczach było wszystko, może tylko prócz tego, co chciałam tam znaleźć. Absurdalnym byłoby liczyć, że będzie inaczej, ale przecież czym są pragnienia, jeśli nie niekończącym się pasmem absurdu? Stał obok, ale intuicyjnie wiedziałam, zawsze wiedziałam, że nigdy nie będzie prawdziwie mój, że nie może być mój choćby i trochę. To tylko ja należałam do niego, żarliwie, ekstatycznie i wyjątkowo żałośnie.

Odwrócił w końcu wzrok od mojej twarzy i uniósł głowę ku niebu. Spójrz na płatki śniegu, powiedział łagodnie, tak kruche, delikatne i ulotne w swoim niepowtarzalnym pięknie. Widzisz? Pojedynczy płatek opadł powoli na jego rozwartą dłoń, Diabeł przyglądał mu się przez chwilę w zamyśleniu, zadumany, a potem, nagle, szybkim, zdecydowanym ruchem wytarł dłoń o rękaw czarnego płaszcza. Czy można kochać płatek śniegu? - Powiedział jeszcze obdarzając mnie przeciągłym spojrzeniem i ruszył dalej, poszedł, zostawiając ślady na skrzącym śniegu i zostawiając mnie. A ja zrozumiałam, wreszcie pojęłam to, co było we mnie od zawsze, co intuicyjnie przeczuwałam i do czego nie chciałam się przyznać sama przed sobą. Jego wędrówka nigdy nie ma końca, a ja byłam jedynie przypadkową myślą, sugestią, impresją, obrazem, który wymknął mu się spod powieki i zaczął żyć. Byłam zaledwie przecinkiem w jego niekończącej się historii, momentem, który minął zanim właściwie się zaczął. Chciałam biec za nim, ale przecież impresje nie biegają, chciałam krzyczeć, ale przecież przecinki nie krzyczą. Osunęłam się bezsilnie na kolana, śnieg wydawał się niemal ciepły. Uśmiechnęłam się smutno. Zawsze myślałam, że to ja wymyśliłam jego, ale to nieprawda. To on wymyślił mnie.

 

 

Szczupła dłoń w ciemności przewróciła kartkę. Z poprzedniej strony przebijała nieznacznie wilgotna, niewielka plama, marszcząc papier. To tylko płatek śniegu, pomyślał i ruszył w dalszą drogę, nieśpiesznym gestem wsuwając książkę do kieszeni płaszcza. Na niebie nie było gwiazd.

 

 

sobota, 18 grudnia 2010, kredka_666

Polecane wpisy

  • Pomiędzy

    Ouch I have lost myself again Lost myself and I am nowhere to be found, Yeah I think that I might break I've lost myself again and I feel unsafe (Sia, Breathe

  • Zapomniane

    Stoję na balkonie i patrzę jak świat się rozpada. Czarne jak w nocy niebo rozdziera błysk za błyskiem, w uszach huk i deszcz na twarzy. A potem spokój, spokój m

  • Skraść ten moment wieczności

    Wieczorny powrót przez park przywołuje wspomnienia. Mroźna zima, kiedy to było , śnieg tak samo trzeszczący pod butami, mój czarny płaszcz i samotne rozcieranie

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
snake.charmer
2010/12/18 23:58:02
Kobieto, to jest świetne!
Ale zrobiło mi się smutno, wiesz? O my nieszczęsne, kochające nieprzytomnie tych, którzy nigdy nas nie pokochają. Z natury.
-
2010/12/19 00:49:49
Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że Ci się podoba! Bałam się trochę, czy nie wyszło zbyt melodramatycznie. :)

Mhm, i czasem zazdroszczę tym, które potrafią kochać tych zwyczajnych, tych, którzy są na wyciągnięcie ręki, a nie tylko nieosiągalnych, może nawet nieistniejących.
-
2010/12/19 09:33:50
Niezwykłe, klimatyczne i bardzo poruszające
-
Gość: Saevitia, *.dynamic.chello.pl
2010/12/19 11:16:42
Piękna baśniowa sceneria. Mnie też się bardzo podobało :)
-
2010/12/19 14:53:51
Veera, Sae - dziękuję! :}
-
Gość: desperate_andy, *.subscribers.sferia.net
2010/12/19 21:19:24
"kobiety, które kochają za bardzo" :)
-
snake.charmer
2010/12/19 22:57:40
Choć oczywiście musi szanować, jak mnie nie szanuje, to niech spierdala. Nie musi mnie kochać, ale niech ma do mnie ten pieprzony szacunek.
-
2010/12/22 13:09:32
Piękna opowieść, Kredko... Jak wszystkie Twoje:-) Dobrych Świąt :-)
-
Gość: Innamoramento, 83.13.79.*
2011/01/27 17:44:53
No, no, mnie się podoba.
Najgorsi są ci, którzy nas nie pokochają, ale zdają się sprawiać wrażenie, że mogliby...
statystyka Wszystkie teksty zamieszczone na tej stronie są moją własnością i zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej kopiowanie ich bez mojej zgody jest niezgodne z prawem (Dz. U. 94 Nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 Nr 43 poz. 170) i podlega karze grzywny a także ograniczeniu lub pozbawieniu wolności.