Szukając siebie. Na oślep, po omacku, desperacko.
Blog > Komentarze do wpisu

Jedna z tych historii

 

Poznałam kogoś ostatnio. Na nowo. Spojrzałam na tę osobę z zupełnie innej perspektywy, sama nie wiem dlaczego i jak to się właściwie stało. Ale się stało. Spotkanie przyniosło ze sobą dziwne uczucie, paradoksalną pewność opartą przecież na samych niewiadomych. Czuliście tak kiedyś, nie znając kogoś prawie w ogóle, ale po prostu wiedząc, wiedząc, że ta chwila zostanie w was na zawsze? Bo otworzyła wam oczy i pokazała, jak mogłoby być? To jedna z tych chwil, kiedy wystarczy wyszeptane słowo, ukradkowe spojrzenie czy hipnotyzujący uśmiech. I świat wywraca się do góry nogami, a wy wirujecie wraz z nim, nie mogąc złapać oddechu. To było tak, jakby ktoś zanurzył mnie gwałtownie w studni, a tam, tam zobaczyłam. Zobaczyłam swoje życie i siebie – siebie szczęśliwszą, beztroską, roześmianą. Ta ona to ja, tam, zaklęta w kręgach na wodzie. Tak blisko, na wyciągnięcie ręki, choć nie mogłam jej dotknąć, by dłonią nie rozmazać konturów, bo rozpłynęłaby się i znikła jak sen. Gdzieś tam jest, w innym życiu, w innym wszechświecie, w innym wymiarze. Gdzieś tam jest, jestem ja, i to ja prawdziwa, a tu, idiotyczne wrażenie, tu została tylko nędzna imitacja, namiastka, nieudany prototyp, błąd w kodzie. Tu jestem tylko plagiatem własnego ja, nieudolną podróbką, zmarnowaną szansą, wątpliwością stwórcy. Tam było inaczej, inaczej dostrzeżone w jego oczach, w oczach poznanych na nowo i rozpoznanych dopiero teraz. Zobaczyłam i po prostu wiedziałam. Zachłysnęłam się chwilą i tysiąc impresji porozbiegało się po mojej głowie w euforycznym tańcu. I wiedziałam. Że mogłabym się w nim zakochać. Że mogłabym mu zaufać. Że mogłabym uwierzyć. Że mogłabym przestać się bać. Po prostu wiedziałam. Szkoda tylko, że ta chwila przyszła nie w porę, jak zwykle w złym momencie, za późno albo zbyt wcześnie, przy akompaniamencie kilku przeciwności losu, losu tasującego karty jak zawsze z cynicznym, nieznającym litości, uśmiechem.

To jedna z tych niedorzecznych historii, których nie rozumiemy, ale które po prostu się dzieją. Trwają moment i zaraz gasną, ale ich echo odbija się przez kolejne dni, znacząc je lekko gorzkim smutkiem i smugą niespełnienia. To jedna z tych historii, która rozkwita feerią barw i którą trzeba zniszczyć od razu, nie pozwolić jej żyć własnym życiem, bo dojrzeje i nie będzie chciała odejść. Powinnam była ją stłumić w zarodku, zadusić od razu, zamknąć drogę myślom przenikającym do krwi. Ale nie mogłam, z jakimś masochistycznym zacięciem próbując wycisnąć z niej tak wiele, jak tylko się dało. Zapatrzyłam się w obraz tak głęboko, jak tylko było to możliwe, z uporem szaleńca, żeby tylko przez jeszcze moment, jeszcze jeden moment, żyć tamtym życiem, przeżyć alternatywną wersję, pójść inną ścieżką i założyć przygotowany dla mnie kostium, który nigdy nie był naprawdę mój. Nie wiem po co, nie wiem czy warto, dla chwili przyjemności, dla chwili rozkoszy wyobraźni, która potem okupiona musi być smutkiem, bo wszystko ma przecież swą cenę. To, co zobaczyłam nigdy się nie ziści. Nie może. Skończy się na kolejnej fikcji w moim umyśle, historii utkanej z kalejdoskopu marzeń, pragnień, myśli i snów. A potem umrze w bólach, umrze powoli i po cichu, i w końcu przyjdzie pogrzebać ją w popiołach na cmentarzysku nieożywionych fabuł, które stopniowo zagęszczają moją krew. Czy warto więc, pytam sama siebie, czy warto dla chwili szczęścia, narażać się na to, co przyjdzie po niej? Pewnie nie, ale to tak, jak z przygryzaniem wargi.

 

Lubię rozgryzać ją do krwi, lubię jak piecze, mimo że wiem, że za chwilę uczucie przestanie być przyjemne, a usta staną się suche, nabrzmiałe i popękane. Będą boleć, a ja posmaruję je miodem, jak zawsze ukoję, zaleczę, powiem, że to już ostatni raz, że teraz będę rozsądna. I zagryzę znów.

 

sobota, 30 października 2010, kredka_666

Polecane wpisy

  • ...

    Przyjedź. Rzucone najpierw niedbale, niezobowiązująco, nagle obrasta w drobiazgowe plany i terminy, zaczyna żyć własnym życiem. Przyjedź wzbudza tak znajomą ch

  • Delirium poranków

    Znów śni mi się płonące niebo. Ogromna wichura niszczy wszystko, w powietrzu latają drzewa, samochody i wieżowce. Ludzie dawno odeszli za horyzont. Tylko ja sto

  • Chodźmy patrzeć jak deszcz odbija się od dna

    Wrócił Diabeł. Siedzi obrażony pod oknem z tą swoją zacięto-ironiczną miną i nic nie mówi. Ale wrócił, zawsze przecież wraca. Brakowało mi go. Jesteśmy sobie po

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/10/30 19:34:21
Jeden z tych tekstów, które chcę skomentować, ale nie wiem jak. Przy dwóch poprzednich się zwyczajnie poddałam. Wiesz, są momenty, w których chciałabym móc napisać coś mądrego, ale nie umiem. A może to, na co patrzyłaś...
może to przyszłość?
-
2010/10/30 19:40:59
Piękna myśl. Chciałabym, żeby mogła być prawdziwa.
Bardzo, bardzo bym chciała. (nawet jeśli nie ta najbliższa, to chociaż jakaś "przyszła" przyszłość... (;
-
2010/10/30 19:45:26
No ja przecież wiem. :) Ja przechodzę przez coś podobnego. Staram się ogarnąć myślą czy nadzieją cały zapas tego dobrego, co jednak może mieć dla mnie życie.
-
Gość: Innamoramento, 83.13.79.*
2010/10/30 20:04:17
Ja tak nie na temat: Do tej pory miałam taką zasadę, że oceniam naprzemiennie, czyli dopiero wtedy, jak ktoś inny coś oceni albo oceny odmówi, jednocześnie swoich odmów nie licząc. Teraz nikt nie ma czasu, więc sądzę, że mogę odejść od tej zasady.
-
2010/10/30 20:18:20
A gdybym powiedziała Ci, że po serii niedorzecznych historii i ślepych zaułków zdarzy się jedna, prawdziwa... Uwierzysz mi?:-) A gdybym powiedziała, że każda z nich była potrzebna, by dostrzec i docenić tę właściwą?
-
2010/10/31 15:55:10
Skoro mówi tak Lady Lavender - wierzyć trzeba. ;) (a w każdym razie chcę wierzyć)
Co do ostatniego zdania, to zgadzam się całkowicie, wszystkie te upadki, potknięcia czy mylne drogi są potrzebne, bo pozwalają docenić to, co docenić warto. Gdyby wszystko przychodziło łatwo i od razu, to czy nadal byłoby takie cenne?
-
2010/11/01 16:52:09
Na pewno nie, Kredeczko. Na pewno nie :-)
statystyka Wszystkie teksty zamieszczone na tej stronie są moją własnością i zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej kopiowanie ich bez mojej zgody jest niezgodne z prawem (Dz. U. 94 Nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 Nr 43 poz. 170) i podlega karze grzywny a także ograniczeniu lub pozbawieniu wolności.